maj 3, 2012
“Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze” (J 16, 22).
Jeszcze raz mówi Zbawiciel o cierpieniu, ale dorzuca natychmiast pociechę, która zawsze wieńczy cierpienie zniesione spokojnie z poddaniem się - błogosławione oglądanie jego Oblicza w królestwie niebieskim. Chrystus w ogóle jest najlepszym pocieszycielem w cierpieniu. On to właśnie otworzył szkołę cierpienia, gdzie daje rozwiązanie na kwestie dlaczego, skąd i po co cierpienie. Własnym przykładem wykłada taką naukę:
Po pierwsze: Ja, twój Mistrz i Pan, przyjąłem na siebie cierpiące ciało, chociaż bez najmniejszego cierpienia mogłem świat odkupić. - Wniosek, że cierpienie ma w sobie coś dobrego.
Po drugie: Ja, twój Mistrz i Pan, cierpiałem rzeczywiście, zniosłem największe katusze ciała i duszy. A przecież jedna moja kropelka krwi wystarczyłaby na odkupienie tysięcy światów! - Wniosek, że w cierpieniu musi się mieścić coś wielkiego.
Po trzecie: Ja, twój Mistrz i Pan, cierpiałem dobrowolnie. Wszechmoc bowiem moja mogła usunąć cierpienie. - Wniosek, iż cierpienie musi być cenną perłą.
Po czwarte: Ja, twój Mistrz i Pan, podjąłem cierpienie w tym przekonaniu, że zsyła je Ojciec niebieski. - Wniosek, że cierpienia, jako daru Bożego nigdy nie potrafimy za wysoko ocenić.
Po piąte: Ja, twój Mistrz i Pan, nie cierpiałem nadaremnie, lecz przeciwnie, zdobyłem wieczną, niewypowiedzianą chwałę i wesele. - Wniosek, że cierpienie jest czymś godnym szczególnego pożądania.
Padnij na kolana przed swoim Zbawicielem i w dziękczynnym uniesieniu wołaj: “Tyś nauczycielem Izraela!” (J 3, 10). Albowiem nikt ani przed nim, ani po nim, nie dał tak niezwykłego rozwiązania problemu cierpienia, nikt tak nie oświetlił przyczyny, wartości i celu cierpienia. Teraz więc w chwilach ciężkich i ponurych spoglądaj na tego Mistrza i bądź przekonany, że “skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale” (Rz 8, 17).
maj 3, 2012
“Także i wy teraz doznajecie smutku” (J 16, 22).
W coraz to nowszych zwrotach jakby spoufala Zbawiciel uczniów swoich z cierpieniem. I ty słyszałeś już o nim niejedno. Staraj się zgłębić raz jeszcze drogi Boże. Są one przede wszystkim świadome celu.
Cóż jest więc naszym celem na ziemi? Słuchajmy co nam odpowie stary Tobiasz: “Czekamy onego żywota, który Bóg da tym, którzy wiary swej nigdy nie odmienią od niego” (daw. Tb 2, 18). Lecz bierz człowieka tak, jakim jest. Jakże mało myślą ludzie o życiu wiecznym!… Zanurzeni w doczesności, z lubością chcieliby tu pobudować sobie szałasy, by wiecznie na ziemi pozostawać. Zapominają całkowicie o słowach Apostoła: “Nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść” (Hbr 13, 14). A przecież Bóg, najlepszy Ojciec, chce by i oni dostali się do nieba. Nie pozostaje mu więc nic innego, jak zesłać na nich utrapienia i cierpienia. Te sprawiają, że brzydnie im ziemia i zaczynają tęsknić za prawdziwą ojczyzną, za niebem. Naprawdę celowe, choć może niejednokrotnie bolesne są drogi Najwyższego.
O tak, Przedwieczny ma zawsze na oku rzeczy wieczne. Matka narzeka i opłakuje śmierć najmłodszego ulubieńca. Bóg zaś zabrał go do siebie, ponieważ przewidział, że później byłby zszedł na manowce i bezdroża. O jakże okazał się dobrotliwy! Wojna zmiotła z tego świata niezliczoną ilość ledwie rozkwitających do życia młodzieńców. Nie musiało przecież tak być. Lecz w Bożych planach było to dobre. Albowiem iluż to poległych wojowników śpiewa dziś w niebie pieśń uwielbienia: “Niepojęty Boże, jakże dobrotliwe twoje zamiary względem nas! Dzięki Ci, żeś zesłał wojnę! Ona dla tylu nas otwarła bramy niebios; ona doprowadziła nas do opamiętania się i zawrócenia z szerokiej drogi, a przyczyniła się do osiągnięcia wiecznego celu. Chwała Ci i dziękczynienie, o dobry Boże!” Idź do szpitali. Ilu niewierzących, zbłąkanych przychodzi tutaj dopiero do siebie, nawraca się, by w końcu dobrze umrzeć!
Masz znowu namacalne dowody, że drogi Boże to nie nasze drogi, nie są wprawdzie według naszego ziemskiego sposobu myślenia - ale zawsze prowadzą do dobrego celu. Niedorzecznością więc jest robić z cierpienia zarzuty przeciw opatrznościowym rządom Boga nad światem. Zachowaj dlatego spokój i równowagę w cierpieniu i nie zapominaj, że: “Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku” (2 Kor 4, 17).
maj 2, 2012
“Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość” (J 16, 20).
Znów mowa o cierpieniu. I o weselu w cierpieniu. W jaki sposób najszybciej dojdziesz do tej radości? Zagłęb się w rozważaniu dróg bożych. Oczywiście drogi te są niezgłębione. Z piersi Apostoła wyrywa się okrzyk: “O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!” (Rz 11, 33). Niedorzeczne więc jest pytanie: “Po co cierpienie?” W czasie podróży pociąg wiezie cię czasem po słonecznych polach i łąkach, czasem przez ciemne, zimne tunele. I choćby było wokoło ciebie ponuro i mroczno, to przecież nie przejmujesz się tym. Mimo woli masz świadomość, że maszynista jest doskonale obeznany ze swoim fachem i jeżeli zachowasz tylko spokój i nie będziesz stawiał oporu, to zawiezie cię do upragnionego celu. Całkiem tak samo zachowaj się względem Boga. On jest najlepszym maszynistą. “W nim bowiem żyjemy i poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28). Czy cię więc zechce prowadzić świetlaną drogą uśmiechu i powodzenia, czy też ponurym tunelem utrapień i cierpień - zostaw mu swobodę, zachowaj spokój i równowagę, a na pewno dojdziesz do celu. Pamiętaj o przysłowiu: “Zdaj wszystko na opatrzne rządy najlepszego Boga, który utrzymuje potoki, łąki, lasy i pola, ziemię i niebiosa, a także i twoja sprawa weźmie jak najlepszy obrót.”
Nie zapominaj o tym także, że drogi Boże są bezwarunkowo najsprawiedliwsze. To znaczy, że Bóg nikomu, a więc i tobie nie pozwoli więcej dźwigać, niż zdolne do tego twoje siły. Przypomnij sobie tylko symboliczną legendę o objawieniu procesji krzyżowej. Ona mówi ci, że krzyż, który ci trzeba dźwigać, jest doskonale dopasowany do twoich ramion. Przekonasz się o tym naocznie dopiero w wieczności i będziesz wtedy wielbił Boga za wszystko.
Zaprzestań więc dlatego wszelkich nierozumnych, krótkowzrocznych i bezskutecznych swarów z Bogiem. One tylko pogarszają i obciążają brzemię cierpienia. Skłoń głowę przed tajemnymi i sprawiedliwymi planami i rządami Najwyższego. On woła do ciebie w świętym majestacie: “Ja tworzę światło i stwarzam ciemności, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan, czynię to wszystko. Biada temu, kto spiera się ze swoim twórcą, dzbanowi spomiędzy dzbanów glinianych! Czyż powie glina temu, co ją kształtuje: Co robisz?” (Iz 45, 7.9).
maj 1, 2012
“Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić” (J 16, 20).
Znowu prastara i zawsze aktualna kwestia cierpienia. Płacz i narzekanie to los ludzkości. I znowu ciśnie się pytanie, dlaczego, skąd i po co cierpienie. Poganie nie umieją podać wyczerpującego rozwiązania. Lecz pozostaje przecież religia chrześcijańska! Jakie jest jej zdanie?
W Piśmie Św. bojący się Boga nigdzie nie mają zapewnionego życia bez cierpień. Przeciwnie czytamy: “Kogo Pan miłuje, tego karze” (Hbr 12, 6). Chrystus woła do swoich wiernych: “Wy będziecie płakać i zawodzić” (J 16, 20). A więc Bóg nie chce teraz usunąć cierpienia. Jego pełna majestatu wola wciągnęła je nawet do swoich wszechświatowych planów. I dlatego musi ono być dobre, właśnie dlatego, że od najlepszego pochodzi Boga. Już w tym tkwi głęboka pociecha.
Przypomnij sobie pytanie uczniów, dotyczące owego ślepca od urodzenia: “Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice? Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale (stało się tak), aby się na nim objawiły sprawy Boże” (J 9, 2-3). Oto dobre rozwiązanie problemu: “Po co cierpienie?” Po co więc ślepota? By Bóg był światłem wewnętrznym. By inni sami się umacniali mężnym znoszeniem cierpień ślepego. By inni mieli sposobność do współczucia, niesienia pomocy i okazania miłości.
Tak więc religia niesie ci słodką pociechę. Tak w cierpieniu własnym jak bliźniego. W cierpieniu wskazuje ci równocześnie niewyczerpane źródło zasług. Teraz już pojmiesz słowa Pisma: “Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia” (Syr 2, 4-5).
kwiecień 30, 2012
“Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie, bo odchodzę do Ojca” (J 16, 16).
Zbawiciel chciał powiedzieć: “Znoście z poddaniem się i spokojem przykrości tego życia, bo trwają one ledwo małą chwilkę - a potem nastąpi szczęśliwość wieczna u Ojca w niebie!”
Prastara piosenka o cierpieniu. Wielu zżyma się w cierpieniu. Wielu nie pojmuje cierpienia i mówi z Hiobem: “Życie obrzydło mojej duszy” (Hi 10, 1). A z milionów serc ludzkich, zwarzonych i wysuszonych ciężkim cierpieniem, wydobywa się pytanie: “Dlaczego, skąd, po co cierpienie?”
Starożytne i najnowsze światopoglądy filozoficzne głoszą: “Rzuć się w wir zabaw i zgnieć cierpienie w oszołomieniu rozkoszy!”
O, gdyby to tylko tak się udało. A w dodatku przy tak wielu oddanych używaniu życia, aż tyle samobójstw!
Stoicy głosili: “Siłą ducha można przezwyciężyć cierpienie.” Lecz czy zawsze? Daleko do tego! A co jeżeli ktoś nie ma tej tężyzny duchowej?
Islam powiada: “Fatum! Znoś cierpienie, bo nie ma innego wyjścia.” Niewielka to pociecha, a jeszcze mniej zasługi.
Niewierzący Schopenhauer, a za nim plejada pesymistów twierdzą, że świat ten jest skrajnie zły. Dlatego nic nie pozostaje jak albo przezwyciężyć zło życiem rozkosznym albo powrócić do nicości i szukać wybawienia w unicestwieniu. - Politowania godna doktryna!
Modny filozof Nietzsche doradza na cierpienie zimną obojętność serca i celowe tępienie w sobie wszelkich odruchów współczucia z cierpieniem innych. “Jako nadczłowiek idź zimno ponad maluczkimi, słabymi i chorymi!” Ta filozofia wyzysku i ta moralność “nadludzi” powiększa jeszcze morze boleści i zaprawia je piołunem goryczy.
Jaka więc płynie nauka z tego, cośmy powiedzieli? Zarówno starożytne jak współczesne pogaństwo nie umie nam dać nawet w części zadawalającej odpowiedzi na kwestię cierpienia: skąd pochodzi i jaką jego rola. A jeszcze bardziej nie umie dać pociechy w cierpieniu. Pochlubić się tym może tylko chrześcijaństwo. Pismo św. woła do ciebie i całego świata: “Umiłowani! Temu żarowi, który w pośrodku was trwa dla waszego doświadczenia, nie dziwcie się, jakby was spotkało coś niezwykłego, ale cieszcie się, im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, abyście się cieszyli i radowali przy objawieniu się Jego chwały” (1 P 4, 12-13).
kwiecień 29, 2012
“Onego czasu rzekł Jezus uczniom swoim: Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać” (J 16, 16).
Chwila według św. Augustyna oznacza życie ziemskie w porównaniu z wiecznością. Jest ono zarazem ceną szczęścia wiecznego. Stąd to hasło: “Korzystaj z czasu z pamięcią na wieczność!”
Czas tu na ziemi jest niezwykle cenny. “Nic nie ma droższego nad czas!” woła św. Bernard. Dlaczego? Ponieważ w czasie możesz zdobyć sobie skarb najdroższy, najcenniejszy owoc dzieła odkupienia i krwi Jezusa Chrystusa, szczęśliwą wieczność.
Nie igraj więc sobie z czasem, tym bardziej, że i dla ciebie nadejdzie moment decydujący, o którym wspomina Pismo: “że już nie będzie zwłoki” (Ap 10, 6).
Strzeż się marnotrawienia i straty czasu. Nie oddawaj się więc próżniactwu ani tak zwanemu pracowitemu próżnowaniu - nie podejmuj się prac, których ani Bóg, ani przełożeni, ani powołanie nie żąda od ciebie - nie spędzaj czasu bez oglądania się na Boga, w którego służbie, jako chrześcijanin powinieneś stać wiernie - nie nadużywaj czasu do grzechu, a w ten sposób nie obrażaj dawcy czasu, Boga, jego darem.
Nie zaliczaj się do tych, co “cały dzień stoją bezczynnie” (Mt 20, 6). Ani też do “wielu nieużytecznych” (daw. Ps 14, 3). Tym bardziej strzeż się, by cię nie spotkał wyrok jak sługę ewangelicznego, który zagrzebał talent w ziemi (Łk 19, 20). Jest to bolesne, a zarazem ściąga olbrzymią odpowiedzialność, że talenty całkowicie zawodzą!
Zastanów się także nad fatalnymi skutkami lenistwa. “Lenistwo bowiem nauczyło wiele złego” (Syr 33, 28). Lenistwo jest źródłem wszystkich grzechów i wygodną poduszką dla szatana! Nikt jeszcze nie znalazł prawdziwego zadowolenia w lenistwie. Bądź zawsze pszczółką, a nigdy trutniem! “A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim!” (Ga 6, 10).
kwiecień 28, 2012
Panno łaskawa, módl się za nami!
O dobroci Matki naszej opowiada nam Ewangelia. Przecież miała całkowitą swobodę, co do zgody na propozycję Bożą. Lecz Ona ją przyjmuje, nie zważając wcale na związane z tym duchowe i fizyczne ofiary; w swej dobrotliwej miłości mając jedynie na względzie nasze odkupienie. Następnie udaje się w uciążliwą podróż przez góry, mimo że w błogosławionym stanie godną była szczególnego poszanowania, by wyręczać z dobroczynną miłością Elżbietę. W Kanie spieszy z pomocą biednym ludziom, wybawia ich z kłopotliwego położenia i skłania - z dobroczynnej miłości - Syna swego do pierwszego cudu. Zapewne Jej to miłości łaskawej zawdzięcza łotr na krzyżu i tylu, tylu innych łaskę nawrócenia i królestwo niebieskie.
Jeżeli już na ziemi Niepokalana dawała przy każdej nadarzającej się sposobności dowody swej łaskawej miłości, to jakże dopiero musi troszczyć się o swe dzieci z nieba? Z nieba, skąd nasze nędze i potrzeby tak dokładnie widzi i poznaje. Dlatego też pisze św. Bernard: “O Błogosławiona, któż zmierzy ogrom Twej dobroci, kto przebieży jej długość, kto obejmie jej szerokość, kto ośmieli się ogarnąć jej głębię i wysokość? Ja jednak ośmielam się podać jej rozmiary. Szczytem sięga ona nieba, gdzie troszczysz się o nasze zbawienie. Głębią opiera się o ziemię, nawet o przepaść piekielną, gdyż Ty poskramiasz moce piekielne i wyrywasz im dusze, które już uważały za swoje. Długość i szerokość sięga tam gdzie sięgają krańce ziemi, ponieważ Ty swoją dobrocią wszędzie działasz”. Niechaj te słowa znowu spokojnie działają na twą duszę!
Jaką więc miłością powinieneś ponownie zapłonąć do naszej Pani! Uciekaj się zawsze do Jej łaskawości. Błagaj Ją wraz z Kościołem: “Pomnij o nas o Matko - Dziewico przed obliczem Boga i wstawiaj się łaskawie za nami, by raczył gniew Swój od nas odwrócić!”
kwiecień 27, 2012
HTC One S jest jednym z topowych smartfonów z nowej linii tajwańskiej firmy. Cechuje go bardzo dobra jakość wykonania, najnowsza wersja systemu i nakładki producenta oraz bardzo dobry ekran Super Amoled. Chociaż nie jest to najwyższy model z całej linii, to z pewnością będzie wystarczający dla nawet bardzo wymagających użytkowników. Przeczytaj całą wiadomość na idg.pl
kwiecień 27, 2012
Kilka dni temu miała premiera nowej usługi online od twórcy najpopularniejszej internetowej wyszukiwarki. Google Drive, znany w Polsce pod nazwą dysk Google zastąpił w całości poprzedni internetowy pakiet biurowy Dokumenty. Sprawdziliśmy czy może on być alternatywą dla takich usług, jak popularny Dropbox. Przeczytaj całą wiadomość na idg.pl
kwiecień 27, 2012
Social to program, który pozwala na wydajne zarządzanie kontami portali społecznościowych. Na naszym serwerze znajduje się najnowsza wersja aplikacji. Przeczytaj całą wiadomość na idg.pl