Archive for the 'Religia' Category
“Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie” (J 15, 26).
Nie mają tego Ducha prawdy ci, którzy mniemają, że wszystko jedno w co się wierzy. Już sam rozum oburza się na takie niedorzeczne twierdzenie. Zapytaj też tego, do którego książę apostołów powiada: “Ty masz słowa żywota wiecznego” (J 6, 68). Nigdzie nie czytamy, by Chrystus powiedział: “Wszystko jedno, w co wierzyć będziecie.” Przeciwnie, On ustanowił swoją ewangelię za jedynie prawdziwą normę wiary i zapewnił, że “Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży” (J 3, 36). A gdy przy zapowiedzi Najświętszego Sakramentu Żydzi zgorszeni odwrócili się od niego, pozwolił im odejść spokojnie, a nie wołał za nimi “pojednawczymi” słowami: “To wszystko jedno, czy będziecie w to wierzyć, czy nie.” Przeciwnie, on zwrócił się nawet do uczniów swoich z zapytaniem, czy oni też chcą odejść (J 6, 67). Innymi słowy znaczyło to: “Albo wierzcie, albo idźcie sobie precz!” Zbawiciel w ogóle nie zna słówka wszystko jedno. On mówi jasno: “albo - albo!” Dlatego jego zasada brzmi: “Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie” (Łk 11, 23). Zupełnie tego samego ducha jest jego największy Apostoł, który woła do Galatów: “Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty!” (Ga 1, 8).
Nie daj się więc nigdy schwytać w sidła tak zwanych badaczy Pisma św. i innych sekciarzy. Miejsce dla ich pism w ogniu. Trzymaj się z dała od ich zgromadzeń. Oni bowiem nie są uczniami Jezusa Chrystusa i jego Kościoła. “Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich” (Ef 4, 5).
“Onego czasu rzekł Jezus uczniom swoim: A gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca” (J 15, 26).
Nadchodzą Zielone Święta, kiedy to powinniśmy podziwiać i rozważać działanie Ducha Świętego. Dlatego też już dziś czytamy w ewangelii o Duchu Świętym.
Świat współczesny przechodzi obok jego działania obojętnie. Mówi on zdziwiony z mieszkańcami Efezu: “Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty!” (Dz 19, 2). Można sobie wyobrazić, jak się tam ma sprawa z wiarą św., która przecież przychodzi za pośrednictwem Ducha Św. Z pożałowania godnym brakiem wszelkiej logiki mówi dzisiejszy świat: “Duch Święty? Wiara? Niech sobie będzie, przecież to ostatecznie wszystko jedno w co człowiek wierzy!” Weź raz tę nieszczęsną zasadę przed trybunał zdrowego rozsądku.
Masz za pomocą rozumu zbadać, co prawdziwe, a co fałszywe, by potem prawdę zatrzymać. Człowiek może się mylić. Lecz dla takiego, który utrzymuje, że prawda i fałsz to wszystko jedno, pozostaje tylko dom wariatów. Taka niedorzeczność jakże bardzo musi się mścić w sprawach religijnych, gdzie chodzi przecież o rzeczy najważniejsze, o wieczność.
Nie ma więc ani odrobiny sensu i sprzeciwia się całkowicie zdrowemu rozumowi takie twierdzenie, że przecież to wszystko jedno, czy Chrystus był Synem Bożym, czy też tylko idealnym człowiekiem; czy my potrzebowaliśmy Odkupiciela, czy też mogliśmy własnymi siłami dojść do szczęścia; czy w Eucharystii jest Ciało i Krew Pana Jezusa, czy tylko chleb i wino; czy Msza św. jest wielką ofiarą Boga, czy też parodią bałwochwalczą; czy wreszcie człowiek zyska wieczne szczęście przez dobre uczynki, lub bez nich.
O, jakże daleko zabrnęła już bezmyślność ludzka! Jakże srogo policzkuje ona każdy myślący umysł! Prawda jest tylko jedna i jedna tylko być może. A tylko katolicka wiara rodzi się z Ducha prawdy, z samego Boga. Umiłuj całą duszą tę prawdę. Występuj śmiało przeciw jej wrogom. Miej dla nich wyrozumienie i módl się do Ducha Świętego: “Abyś wszystkich zbłąkanych do jedności z Kościołem przywrócić i wszystkich niewiernych do światła Ewangelii doprowadzić raczył, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas Panie!”
Stolico mądrości, módl się za nami!
Wezwanie to wyraża charakter nauczycielski Najświętszej Panny względem nas, dzieci ludzkości.
Maryja jest już dlatego stolicą mądrości, że nosiła w swoim łonie Jezusa, odwieczne Słowo, przedwiecznego Ojca, odwieczną Mądrość, którą księga nad księgami opiewa krótkim, ale głębokim w treść zwrotem: “Wyszłam z ust Najwyższego, pierworodna przed wszystkim stworzeniem” (daw. Syr 24, 5). Ona obdarzyła nas Jezusem, którego dzieło odkupienia jaśnieje przecudną mądrością. Jezusem, który przyniósł nam prawdziwą mądrość, tak że tłumy wołały w zdumieniu: “Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia” (J 7, 46). Jezusem, o którym św. Paweł pisze: “W nim są ukryte wszystkie skarby mądrości i umiejętności” (Kol 2, 3). Ta bosko-ludzka mądrość zamieszkała w łonie Niepokalanej Dziewicy!
Lecz Maryja uczy nas także prawdziwej mądrości. Mówi o niej św. Tomasz z Wilanowa: “Sztuką nad sztukami jest umieć służyć Bogu; a najwyższą mądrością jest umiejętność dobrego życia”. A właśnie Najświętsza Dziewica celowała w tej mądrości, ona, która jako służebnica Pańska była całkowicie oddana tej służbie i życiu dla Boga i według woli Boga. Dlatego też wkłada Kościół św. w jej usta następujące słowa: “Jam Mądrość - Roztropność mi bliska, posiadam wiedzę głęboką” (Prz 8, 12).
Uciekaj się więc do Stolicy mądrości, jeżeli chcesz nauczyć się żyć mądrze. Idź do Stolicy mądrości, a zaczerpniesz z Mądrości przedwiecznej, z Jezusa, który jej, jak nikomu innemu, niczego nie odmawia.
Ustawicznie pamiętaj, zwłaszcza w wątpliwościach, nieszczęściach i pokusach o tym matczynym napomnieniu Najświętszej Maryi Panny: “Błogosławiony ten, kto mnie słucha, kto co dzień u drzwi moich czeka” (Prz 8, 34).
“I zasiadł na prawicy Boga” (Mk 16, 19).
Wznieś wzrok na swego uwielbionego Mistrza w niebie. W złotem tkanej szacie boskiej chwały zasiada on na tronie po prawicy Ojca i jako najwyższy arcykapłan czuwa po wieczne czasy nad przybytkiem św. Kościoła. “Mamy arcykapłana, który zasiadł po prawicy tronu Majestatu w niebiosach, jako sługa świątyni i prawdziwego przybytku zbudowanego przez Pana, a nie przez człowieka” (Hbr 8, 1).
Jezus siedzi po prawicy Boga i ustawicznie przedstawia Ojcu swoją Ofiarę Golgoty jako zadośćuczynienie za ludzkość i grzechy ludzkości. “Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie” (Hbr 9, 11).
Jezus siedzi po prawicy Boga i rozdziela ustawicznie pełnymi garściami skarby swych zasług, aż wszystkich zbawionych zgromadzi wokoło siebie, a wrogów swych ujrzy u swoich nóg. “Ten zasiadł po prawicy Boga, oczekując tylko, aż nieprzyjaciele Jego staną się podnóżkiem nóg Jego” (Hbr 10, 12).
Ten sam Jezus nie zaciśnie także przed tobą, swoim uczniem i przyjacielem swej dłoni. Otuchy więc i męstwa! Także dla ciebie siedzi on po prawicy Bożej i “zawsze żyje, aby się wstawiać za nami” (Hbr 7, 25). Proś go więc z wybraną gromadką w wieczerniku, by ci wyjednał łaski Ducha Świętego. Powiedz Mu to w czasie nowenny przed Zesłaniem Ducha Świętego.
Siedzi po prawicy Bożej. Oto szczególne podkreślenie jego majestatycznego, potężnego spokoju, z jakim kieruje i rządzi wszystkim ze swej stolicy. Mniejsza o to, czy świat zionie na niego swym jadem, czy też wściekają się na niego i jego Kościół prześladowcy. Albowiem wie on doskonale, że ostateczne zwycięstwo należy do niego i jego Kościoła. “A moce piekielne go nie przemogą!” (Mt 16, 18), Spoglądaj więc w każdej okoliczności z ufnością na Jezusa. On już reszty dokona. Oczywiście nie on sam, ale z tobą! Z twoim udziałem i współpracą w akcji katolickiej! “Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki” (Dn 7, 14).
“Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba” (Mk 16, 19).
Wniebowstąpienie Chrystusa Pana!
Staraj się wczuć w usposobienie pierwszych uczniów Jezusa. Otaczają oni swego gorąco umiłowanego Mistrza w trwożliwym przeczuciu, że to po raz ostatni - słuchają po raz ostatni jego świętych, boskich słów - ostatni raz patrzą mu w boskie oczy. Potem niezwykle uroczysty moment: podnosi swoje boskie ręce z uwielbionymi śladami ran i błogosławiąc ich unosi się własną boską wszechmocą ku niebu. Jeszcze chwil parę, a uczniowie Jezusa zostaną bez Jezusa! Oni mimo tego nie smucą się. W podniosłym nastroju wracają do świętego Miasta z “wielką radością, wielbiąc i błogosławiąc Boga” (Łuk. 24, 52.53). Z wielką radością! Dlaczego to aż tak wesoło? Sławny kardynał Hugo odpowiada: “Apostołowie cieszyli się z uwielbienia Pana, ze złamania potęgi szatana i jego upokorzenia, z zamieszania wśród żydów, z odkupienia rodu ludzkiego, z zadośćuczynienia za upadek aniołów”. Tak jest, wniebowstąpienie, triumf Jezusa, jest także początkiem triumfu jego świętej religii.
Ty zaliczasz się do uczniów Jezusa, do członków jego św. religii. Raduj się więc z pierwszymi uczniami. Z wielką radością!
Podążaj dzisiaj duchem za swoim Mistrzem do nieba. W lśniącym majestacie, w chwale i uwielbieniu odbywa on swój triumfalny wjazd. Pląsające radośnie chóry aniołów pytają w szczęśliwym zachwycie: “Któż jest tym Królem chwały?” I natychmiast odpowiada jeden drugiemu: “To Pan Zastępów: On sam Królem chwały” (Ps 24, 10).
Czcij swego uwielbionego Mistrza i wesel się w Nim. W swoim własnym interesie! Gdyż według św. Augustyna woła on do ciebie z niebieskich wysokości: “Jeśli chcecie wejść do chwały niebieskiej, to moimi bądźcie!” Tak, bądź własnością Chrystusa w całym znaczeniu tego słowa. Nie zaprzedawaj się nigdy światu, ciału lub szatanowi, A gdy przyjdzie ci staczać ciężkie boje, gdy prawie będziesz upadał w cierpieniach i pod przeciwnościami, nie mów wtedy krótkowzrocznie i po pogańsku: “Bóg mnie opuścił”. Nie! Myśl wtedy o swoim boskim Mistrzu, który teraz za każdą podjętą ofiarę został otoczony szczególną chwałą. “Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga. Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, złamani na duchu” (Hbr 12, 2.3).
“W owym dniu będziecie prosić w imię moje” (J 16, 26).
Znów mowa o modlitwie w Imię Jezusowe. A wtedy modlisz się w Imię Jezusowe, jeśli się tak modlisz, jak Jezus.
Jezus modlił się pobożnie. I ty także powinieneś być na modlitwie myślą przy Bogu. To należy do istoty modlitwy, która jest obcowaniem duszy z Bogiem, podniesieniem ducha do Boga, rozmową serca z Bogiem. W ten sposób modlił się Zbawiciel, ilekroć usuwał się w zacisze na modlitwę. Tak modlił się, całkowicie w Bogu zatopiony i z oczyma podniesionymi w niebo w wieczerniku i Ogrodzie Oliwnym. Mógł literalnie powiedzieć o sobie: “Z głębokości wołam ku tobie, Panie” (Ps 130, 1). Wprawdzie nie zawsze od ciebie to zależy, by uniknąć roztargnień, lecz nie wolno ci także ściągać je na siebie i przygotowywać im grunt przez rzucanie oczyma tu i tam, przez lekkomyślność i tym podobne uchybienia. Inaczej ściągniesz na siebie zarzut Pański: “Ten lud czci mię wargami swymi, ale serce jego daleko jest ode mnie” (Iz 29, 13).
Jezus modlił się z ufnością. Taka jest jego modlitwa przed wskrzeszeniem Łazarza: “Ojcze, wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz” (J 11, 42). A co za ufność przebija z jego arcykapłańskiej modlitwy! Wprost wyczuwa się jej wysłuchanie. Oto wytyczna dla ciebie. Zwłaszcza, że ten sam Zbawca dał przyrzeczenie: “Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11, 24).
Jezus modlił się wytrwale. Podnoszą to jednomyślnie ewangeliści przy jego modlitwie w Ogrójcu: “Modlił się… Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa” (Mk 14, 35.39). “On zaś jeszcze usilniej się modlił” (Łk 22, 43). Ten sam Zbawiciel dlatego tylko wysłuchał prośby niewiasty chananejskiej, że wytrwale błagała. Niech ci to posłuży za wzór. Wtedy Bóg także “z powodu twojego natręctwa wstanie i da czego ci potrzeba” (Łk 11, 8).
Jezus modlił się z poddaniem się. “Ojcze, nie jak Ja chcę, ale jak Ty” (Mt 26, 39). “Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie” (Łk 22, 41). “Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie!” (Mk 14, 36).
Czyń i ty podobnie. Nie sądź, że Bóg zawsze musi wysłuchać tej właśnie twojej prośby. On wie lepiej, co dla ciebie pożyteczniejsze. Powtarzaj sobie zawsze: “Bóg tak zrządził, więc mi wystarcza!”
Idź w końcu do Mistrza i mów jak dziecię: “Panie, naucz nas modlić się!” (Łk 11, 1).
“Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna” (J 16, 24).
Także to wezwanie Zbawiciela może dotyczyć jedynie modlitwy zaniesionej w jego Imieniu. Dlatego też stawiamy sobie jeszcze raz pytanie: “Co znaczy modlić się w Imię Jezusowe?”
Modlisz się w Imię Jezusowe, jeżeli masz na oku sprawy Jezusa.
Wejrzyj więc teraz w siebie i rozejrzyj się wokoło. Czy modlimy się w pierwszym rzędzie o pokonanie tego wszystkiego, co nie podoba się Jezusowi, lub może nas odłączyć od niego? A zatem o moc w zwalczaniu namiętności, o męstwo w przeciwstawianiu się grzechowi, o światło w wątpliwościach, o łaskę we własnej niemocy, o cierpliwość i poddanie się w doświadczeniach? Czy osią, wokół której kręcą się nasze modlitwy, jest to, co szczególnie podoba się Jezusowi, a więc cnoty i postęp duchowy i wieczne szczęście? Czy raczej przedmiotem najczęstszym naszej modlitwy nie są rzeczy czysto ziemskie, jak zdrowie, zaszczyty, dobre powodzenie, szczęśliwe małżeństwo, intratna posada, długie życie, zachowanie od chorób?
Oczywiście prośby te o korzyści doczesne mają także swoje uzasadnienie, ale nie mogą one przecież stanowić rzeczy najważniejszej. “Nie samym chlebem żyje człowiek” (Mt 4, 4). Ziemię przecież przewyższa niebo, a dusza przedstawia nieskończenie większą wartość od ciała. Bowiem nam, synom ludzkości nie idzie o czas, ale o nieskończenie długą wieczność! Dlatego też uczy nas Mistrz w pierwszej prośbie “Ojcze nasz” błagać: “Święć się Imię twoje!” - w drugiej: “Przyjdź królestwo twoje!” - w trzeciej: “Bądź wola twoja!” A dopiero na czwartym miejscu: “Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj!” Dlatego też Kościół św. w litanii do Wszystkich Świętych najpierw błaga o uwolnienie od wszelakiego zła, od wszelkiego grzechu, od Bożego gniewu, od sideł szatańskich, od nagłej i niespodziewanej śmierci - a potem dopiero od piorunów i burz gwałtownych, od zarazy, głodu i wojny.
Może także i tobie wypadałoby nadać nową orientację swojej modlitwie. Wczuwaj się głęboko w modlitwę zanoszoną w Imię Jezusowe, tzn. w modlitwę o sprawy Jezusowe, które równocześnie są interesem twojej własnej duszy. I to od dziś zaraz, gdy sam lub w kółku rodzinnym przed ołtarzykiem domowym będziesz odmawiał litanię do Wszystkich Świętych. Zasada Chrystusa musi zawsze być ponad wszystko: “Starajcie się naprzód o królestwo (Boga) i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6, 33).
“Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje” (J 16, 24).
Co to właściwie znaczy modlić się w Imię Jezusowe? Modlisz się w Imię Jezusowe, jeżeli modlisz się z ufnością w Jezusa, a ufność swą opierasz na jego zasługach.
Bo oto ty, ja i my wszyscy w obliczu Boga jesteśmy żebrakami. My nic nie możemy mu dać. On zaś musi nam wszystko dawać. A to wtedy tylko uczyni, gdy my jak żebracy i potrzebujący jego pomocy będziemy go o to pokornie prosić i uniżymy się przed nim. Dlatego to czytamy w Piśmie Św.: “Modlitwa biednego przeniknie obłoki” (Syr 35, 17). Stąd to trafne porównanie św. Jana Chryzostoma: “Pokora jest powozem modlitwy”.
A wtedy modlisz się z należytą i miłą Bogu pokorą, jeżeli nie skupiasz się na sobie samym i nie opierasz na własnych zasługach, lecz przeciwnie - wszystko opierasz na zasługach Zbawiciela i Odkupiciela. O, gdybyś tak modlił się i prosił w Imię Jezusowe! Wtenczas zadawałbyś gwałt Ojcu niebieskiemu, Temu, który rzekł o Jezusie: “Ten jest mój Syn umiłowany!” (Mt 3, 17).
Swego czasu chciał Bóg wytracić wiarołomny naród izraelski. Wtedy błagał Mojżesz: “Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi” (Wj 32, 13). A skutek? “I pozwolił się ubłagać Pan” (daw. Wj 32, 14). Lecz czymże są wszyscy prorocy, patriarchowie i święci w porównaniu z Chrystusem, przedziwnym Synem przedwiecznego Ojca, w którym on ma upodobanie (Mt 3, 17)?
Teraz rozumiesz chyba zwyczaj Kościoła, który wszystkie swoje modlitwy kończy: “Przez Chrystusa, Pana naszego”. Teraz pojmujesz już, że nie ma nic rozumniejszego i nic mądrzejszego, jak powoływać się przed Ojcem na zasługi jego umiłowanego Syna jednorodzonego. Odtąd już zapewne będzie twoim ukochanym zwyczajem nie inaczej zanosić swe modły, jak w imieniu tego, o którym pisze Apostoł: “Bóg własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować?” (Rz 8, 32).
“Onego czasu rzekł Jezus uczniom swoim: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje” (J 16, 23).
Wchodzimy w okres dni krzyżowych. Kościół św. jakby chciał powiedzieć wszystkim wiernym: “Złóżcie u stóp Zbawiciela wszystkie wasze potrzeby, by je zabrał w dniu wniebowstąpienia ze sobą i przedłożył Ojcu!”
Jakie jest u ciebie zamiłowanie do modlitwy? Czy odmawiasz jeszcze paciorek rano i wieczorem, czy modlisz się przed i po jedzeniu? Czy modlisz się chętnie? Wiesz przecie: “Kto zaprzestaje się modlić, zaczyna grzeszyć; a kto zaczyna się modlić, porzuca grzech.” Przyłącz się za wszelką cenę, jeśli tylko gdzie możesz, do błagalnej procesji krzyżowej. One są nie tylko dla szkolnych dzieci! “Proście, a będzie wam dane” (Mt 7, 7).
W naturze wszystko tryska życiem i tonie w zieleni. Lecz burze i huragany mogą wszystko zniweczyć za jednym zamachem. Módl się zatem: “Od piorunów i burz gwałtownych, wybaw nas Panie! Od klęski trzęsienia ziemi… Od powietrza, głodu, ognia i wojny… Abyś urodzaje ziemskie dać i zachować raczył, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas Panie!” Biskup Mamertus urządził pierwszy taką błagalną procesję w czasie ciężkiego nawiedzenia Vienne i nieszczęście odwróciło się natychmiast od miasta. Nasi praojcowie w potrzebach zawsze na pierwszym miejscu uciekali się do Boga i dobrze na tym wychodzili.
Myślisz, że modlitwa nie poprawi pogody? Mówisz: “Niech się stanie, co się ma stać”? Fatalny błąd! Bóg uwzględnił modlitwę w swych planach: “Pospieszę wam z pomocą, jeśli będziecie się modlić; lecz jeśli nie będziecie się modlić, nie możecie liczyć na pomoc.” Nie potrzeba tu wcale cudów. Trafnie, ale z pewnym wyrzutem pisze znany powieściopisarz: “Ongiś do Boga lud się uciekał. W izbach płonęły gromnice, wypełniał je szept paciorków różańcowych. Albowiem w naturze słyszeli oni głos Boga, a żadna droga nie prowadziła z tego świata tak szybko, jak piorun. Ludzie już wyzbyli się pobożności; są dziś zuchwali, a gdy grozi im niebezpieczeństwo - tchórzliwi.” Tak jest, tchórzliwi, gdyż w czasie groźnej burzy nie zdobędą się na bezczelny dowcip, ani na ironiczne słówko, choćby się nawet coś podobnego na język cisnęło. Modlitwa w czasie burzy ma taki sam cel i taki sens, jak modlitwa apostołów w czasie burzy na morzu. Dosłownie taki sam! Dziś nieszczęście za nieszczęściem, katastrofa za katastrofą, przekleństwo za przekleństwem walą się na człowieka. Czy to czasem nie dlatego, że się już zapomina o paciorku? Niech cię nigdy nie będzie trzeba zachęcać do modlitwy. Przypomnij sobie, co mówi prorok: “Ręka Pana nie jest tak krótka, żeby nie mogła ocalić, ani słuch Jego tak przytępiony, by nie mógł usłyszeć” (Iz 59, 1).
Zwierciadło sprawiedliwości, módl się za nami!
Pierwsza część litanii loretańskiej wielbi osobiste przymioty Najświętszej Maryi Panny. Część druga zaś opiewa stosunek tych przymiotów do walczącego i cierpiącego Kościoła.
Pierwszy taki zasadniczy stosunek wyraża tytuł “Zwierciadło sprawiedliwości”. Jest ona nim dlatego, że dusza jej i całe jej postępowanie “odblaskiem wieczystej światłości, zwierciadłem bez skazy działania Boga, obrazem Jego dobroci” (Mdr 7, 26). Ona nie tylko czyniła dla Boga, to co należało, lecz daleko, daleko wyszła poza granicę ścisłego obowiązku. Masz tego przykład w jej oczyszczeniu się w świątyni po narodzeniu Zbawiciela. Była przecież ona Najczystsza i Nienaruszona. Św. Bernard robi tu następującą uwagę: “Przy tych narodzinach nie było cienia skazy, nie było też potrzeby żadnego oczyszczenia… Zaprawdę, o błogosławiona Dziewico, najmniejszego powodu, żadnej też potrzeby nie miałaś poddawać się prawem przepisanemu oczyszczeniu”. Mimo tego prawo nakazywało, by matka po porodzeniu dziecięcia złożyła w świątyni ofiarę całopalenia i przebłagania (Kpł 12, 1).
Prawo to stało w ścisłym związku z grzechem pierworodnym i jego skutkiem, którego właśnie doznawały matki. Maryja, chociaż jako niepokalanie poczęta nie podlegała temu prawu, poddaje mu się całkowicie. Ewangelista z głęboko uzasadnionym zdumieniem aż czterokrotnie podnosi tę wierność Maryi w zachowaniu przepisów zakonnych. Uczyniła wszystko “według prawa” - “jako przepisano w zakonie Pańskim” - “jak to nakazywał zakon Pański” - “według Pańskiego zakonu” (Łk 2, 22 i nast.)
Niepokalana nigdy nie pytała: “Co muszę uczynić, by wypełnić prawo Boże?” Przeciwnie, jak wskazuje wspomniany przykład, postępowała ona według następującej zasady: “W jaki sposób możliwie najdoskonalej potrafię spełnić prawo Boże?”
Patrz często w to zwierciadło ofiarnej i jak najdoskonalszej sprawiedliwości. Ilekroć niższa natura będzie cię nęcić do przekroczenia prawa bożego, lub jeżeli zechcesz ograniczyć się w praktykach życia religijnego do tego, co bezwarunkowo konieczne, wówczas spoglądaj na Maryję i pytaj się siebie samego: “Co by Maryja uczyniła na moim miejscu?” Kieruj się duchem Najświętszej Maryi Panny, który wyraża ta piękna maksyma: “Jakże miłuję Prawo Twoje: przez cały dzień nad nim rozmyślam” (Ps 119, 97).