Komunikat techniczny
Proszę ustawić aktualny adres tego kanału RSS: http://msza.net/rozmyslania.xml
0 Comments Skomentuj - Komentarze istotnych sytuacjiJeszcze jeden blog WordPress |
|
Proszę ustawić aktualny adres tego kanału RSS: http://msza.net/rozmyslania.xml
0 Comments “Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu” (Łk 5, 3).
Połów ryb udał się niezwykle na słowo Zbawiciela. I to z łodzi św. Piotra! Największych dzieł dokonuje się w łączności z księciem apostołów i jego następcami - papieżami. Takie jest życzenie samego Zbawiciela, który ustanawia św. Piotra arcypasterzem: “Ty utwierdzaj swych braci” (Łk 22, 32).
Zastanów się nad dziejami. One potrafią pouczyć cię o bezskutecznych wysiłkach niekatolickich misjonarzy, o rozbiciu wyznań niekatolickich i o ich zastraszająco rosnącej niewierze. Wynikami zewnętrznymi, dzięki bogatym zasobom pieniężnym i rozrzucanym bibliom, mogli się tu i tam wykazać, ale głębokiego chrześcijaństwa nigdzie nie udało im się ugruntować. Do nich odnoszą się słowa proroka: “I zasmucą się wszyscy, którzy wędkę zarzucają w Nilu; a ci, którzy rozciągają sieci na powierzchni wody, będą rozpaczali” (Iz 19, 8). Z drugiej strony zważ błogosławieństwo katolickich wysłanników wiary św., którzy otrzymali misję od papieża. Św. Cyprian powiada o nich: “Są oni światłem siejącym snopami promieni; są korzeniem, z którego mnóstwo wyrasta pędów; są kapłanami, którzy władzą swą i powagą skupiają w sobie wszystkie władze i powagi”.
Czegóż nadto dokonało papiestwo? Chcesz chyba poważnie postawić sobie to pytanie? Chciej tylko, choć powierzchownie przerzucić karty historii. Posłuchaj zdania nawet niekatolickich badaczy! Czytaj protestanckiego historyka Gregorowiusza, który traktuje o nieprzemijającej chwale papieży. Słuchaj co mówi protestancki dziekan Lechner-Heilbronn: “Za wielkie są dzieła, których dokonał Bóg przez papiestwo, by można je zbyć jedną krótką uwagą o jego zepsuciu i grzechach”. Tego rodzaju świadectwa można by łatwo stopniować w nieskończoność. Nie daj się więc nikomu prześcignąć w przywiązaniu do Stolicy świętej. Niech słowa napisane przez wielkiego Ambrożego do papieża Syrycjusza będą także wyrazem twego przekonania: “Niech Wasza Świątobliwość będzie przekonana, że wszyscy, którzy ją potępiają, są stosownie do zdania Waszej Świątobliwości potępieni w naszych oczach”. Bądź więc w stosownej okoliczności obrońcą praw Stolicy Świętej, jak Ojcowie nasi w walce kulturalnej. Módl się często za Ojca świętego i od czasu do czasu ofiaruj za niego Komunię św. Idź za głosem św. Jana Chryzostoma: “Skupiajcie się wokoło tego nowego Syjonu i rozłóżcie się około niego obozem, tzn. czuwajcie nad nim, umacniajcie go i swoimi modlitwami osłaniajcie go!”
Różo duchowna, módl się za nami!
Jak róża uchodzi za królową kwiatów dla swej przecudnej woni i piękności budzącej zachwyt, tak Maryja jest królową ludzkości dla woni swoich cnót i pełni moralnego i duchowego piękna. Ta przedziwna róża cnót jest oczywiście pełna tajemnic, gdyż piękno Bogurodzicy przede wszystkim jest wewnętrzne i opiera się o tajemnicę jej niepokalanego poczęcia.
Jakże weseli się Kościół z tej róży cnót! Opiewa j ją jako “krzak róży z Jerycha” (Syr 24, 14) i jako “kwiat róży na wiosnę” (Syr 50, 8). W ten sposób Kościół pragnie wskazać na rzadką piękność jej życia pełnego cnót, a zarazem na jej symbolizowaną przez różę miłość Boga i ludzi. Do tego dołącza się także nawiązanie do miłej legendy, która powiada, że w grobie Maryi zamiast jej ciała znaleziono białe lilie i wonne róże.
A czyż Maryja nie budowała ustawicznie i nie rozweselała swego otoczenia, jak piękna róża? Jakże więc słusznie i jak wzruszająco pięknie brzmią słowa pieśni: “Lilio rozwiej rajskie wonie, różo liść twój roztocz złoty, Panno otwórz twoje dłonie, Matko okryj twe sieroty!”
Weźże więc sobie Maryję, tę różę cnót i to różane lekarstwo na drogę życia. Rozweselaj się jej delikatną wonią. Naśladuj piękno jej duszy, jej serdeczną czułą miłość Boga i bliźniego. Bądź jak Maryja dla swego otoczenia i swoich poddanych miłą różą, która wyzbyła się kolców samolubstwa, kierowania się humorem, zbytniej wrażliwości, surowości i raniącej miłość szorstkości i nieustępliwości.
Wtedy będziesz mógł śmiało śpiewać i mówić: “Lilio rozwiej rajskie wonie, Różo liść twój roztocz złoty, Panno otwórz twoje dłonie, Matko okryj twe sieroty!”
“Jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok” (J 19, 34).
Nabożeństwo do Serca Pana Jezusa jest także lekarstwem na trzecią chorobę doby współczesnej, mianowicie na obojętność religijną. Znaczna większość ludzi dzisiejszych “miłuje tylko rzeczy ziemskie” (Flp 3, 19). Dzienniki dzisiejsze są przeładowane wiadomościami o przeróżnych obchodach, zabawach, sportach i rozrywkach, ale na wzmiankę o religijnych uroczystościach ledwie się znajdzie trochę miejsca. Wielu dziś przechodzi obojętnie koło nauki Kościoła, uważa go nawet za uciążliwego ekonoma lub co gorsza za wiecznie żądną pieniędzy instytucję. Wielu dziś nie interesuje się całkiem cierpieniami, walkami i postępami Kościoła, wielu odsuwa się od współpracy z papieżem, biskupami i kapłanami. W praktykach religijnych panuje zimna obojętność. Na wszystko znajdzie się i czas i grosz, brak go tylko na Mszę św. w niedzielę i w dni powszednie, brak go na kazanie, choćby króciutkie, brak go na przystąpienie do św. Sakramentów, na rekolekcje i misje, brak go na kilkuminutowe nawet odwiedziny Jezusa w tabernakulum. I oto zjawia się Mistrz z Boskim Sercem i woła do całego świata: “Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12, 49). On sam był olbrzymim ogniskiem! On płonął miłością domu Boga: “Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie” (J 2, 17). On też powiedział: “Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego” (Mt 7, 21). On chce więc religii czynu. Chce religii według zasady: “Zachowaj przykazania!” (Mt 19, 17). W ostatnim więc momencie życia swego mógł z ulgą zawołać: “Wykonało się!” (J 19, 30). Tak jakby chciał powiedzieć: “Niczego więcej nie chciałem! Życie moje spłonęło na ołtarzu Najwyższego.”
Tak jest, nabożeństwo do Serca Jezusowego to nie jakieś sentymentalne, uczuciowe upojenie, lecz przeciwnie: to życie, czyn, ogień. Tak więc walcz i ty gorliwie o Kościół, o religię. Tej żądnej czynu gorliwości zaczerpnij z gorejącego Serca Boga-Człowieka. Z Kościołem żyw jedne przekonania, z Kościołem cierp, podejmuj dla niego ofiary, bądź na wskroś tak wewnętrznie jak i zewnętrznie przepojony duchem Kościoła. Tak całkowicie jak Serce Jezusa, “które umiłowało Kościół i wydało za niego samego siebie” (Ef 5, 25).
“Jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok” (J 19, 34).
Nabożeństwo do Serca Jezusowego jest środkiem zaradczym na inną chorobę naszych czasów - na brak miłości.
Pewien mąż stanu wygłosił takie zdanie: “W Europie staje się coraz chłodniej!” Wprawdzie mówi się o dobrobycie narodów, o opiece społecznej, o humanitarności i zdawałoby się, że miłość ku ludzkości wlewa się kroplami w stosunki wzajemne. A jednak pozostaje ostatecznie jedno wyznać, co już św. Paweł napiętnował jako największe zboczenie pogaństwa: “Ludzie samolubni” (2 Tm 3, 2). Albowiem ci, którzy zdają się wlewać humanitarność, kierują się w większej części pobudkami samolubnymi i partyjno-politycznymi. Powszechnie rozbrzmiewa hasło: “wojna”! Wojna pomiędzy poszczególnymi klasami, wojna między wielkim a małym, wojna między robotnikiem a pracodawcą, wojna w rodzinach, wojna między narodami. Cóż pomoże tu ONZ, na co przyda się nawet najlepszy ruch pacyfistyczny?
W tej przeładowanej swądem prochu atmosferze występuje Mistrz z Boskim Sercem i woła do całego świata: “Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11, 29). I głośniej jeszcze woła przykładem swego życia, niż słowami. Echo jego przykładu brzmiało: “Przeszedł, dobrze czyniąc” (Dz 10, 38). On miłował czynnie wszystkich, biednych i chorych, żywych i umarłych, wielkich i maluczkich. On dał to wskazanie: “Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie?” (Mt 5, 46). A wśród swych katów błagał: “Ojcze, odpuść im” (Łk 23, 34).
Jakże inaczej to brzmi, niż przywykły do tego nasze czasy. Gdyby miłujące, cierpliwe, ciche Serce Boże stało się ośrodkiem czci, to niezawodnie wystarczyłoby, by przyprowadzić do zgody poróżnione narody, by zgasić zarzewie wojny, by ze świata uczynić miasto pokoju, by opromienić wszystko prawdziwym chrześcijańskim duchem braterstwa.
Przynajmniej ty staraj się zrozumieć tę mowę Serca Jezusowego: “Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 34).
“Jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok” (J 19, 34).
Teraz powiedz sobie jeszcze, że nabożeństwo do Serca Jezusowego jest szczególnie na czasie. Jest szczególnie na czasie, gdyż jest lekarstwem na choroby naszej współczesnej doby.
Główną chorobą naszych czasów to pycha.
Gwałtowny i zawrotny wprost postęp na wszystkich polach nauki i techniki obudził świadomość: “Jacy jesteśmy wielcy! Nikt nam nie dorówna!” Dalszym z tego wnioskiem jest rozlewające się coraz szerzej urojenie, że człowiek może się obejść bez Boga, bez religii i Kościoła. Zarozumiałość serca ludzkiego! Owszem są tacy, którym się zdaje, że oni sami są chyba bogiem, a w takim razie nikt nie może się do nich wtrącać. Zarozumiałość rozumu! Z tego wszystkiego rodzi się przesadne poczucie honoru, które już chłopcu, jeśli nie przeszedł z klasy do klasy, wciska rewolwer lub powróz do ręki, rodzi się duch buntu przeciw wszelkiej powadze rodziców, nauczyciela, przełożonego, Kościoła. Jest to w nowym wydaniu zachowanie się Lucyfera: “Nie będę służyć!” (Jr 2, 20).
I oto zjawia się Mistrz ze swoim Boskim Sercem i woła do świata całego: “Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11, 29). Woła w pierwszym rzędzie przez niedosięgły przykład życia swego! Albowiem “ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi” (Flp 2, 7). On postępował według dewizy: “Ja nie szukam własnej chwały” (J 8, 50). A całą jego działalność można ująć w te zwięzłe słowa: “Stał się posłusznym aż do śmierci” (Flp 2, 8).
Oby tylko świat dzisiejszy chciał pójść do szkoły pokornego Serca Jezusowego! Znalazłby on tam niezawodny środek na pychę i zarozumiałość, na opór powadze i samouwielbienie. Ale gdy dzisiejszy świat wzgardzi tym lekarstwem, to spotka go straszny los, jaki spotkał cud rąk i myśli ludzkiej - okręt Titanic. Nadano mu nazwę od tytanów, którzy, jak czytamy w mitologii, chcieli zwalczyć samo niebo.
Sądzono, że się uda mu przeciwstawić wszelkim i niebezpieczeństwom. Nic ponad nami! A oto Wszechmocny posłał bryłkę lodu i cały przepych pogrążył się w morskiej otchłani! “Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje” (1 P 5, 5).
Stój zawsze przy pokornym Sercu Bożym. W życiu kieruj się napomnieniem Apostoła: “To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię” (Flp 2, 5-9).
“Jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19, 34).
Dlaczego Kościół św. tak bardzo stara się o rozszerzenie nabożeństwa do Serca Jezusowego? Gdyż jest ono dobrym a zarazem łatwym środkiem do świętości życia.
Ono przede wszystkim wprowadza na drogę świętości. Pokazuje ci Serce, które z powodu grzechu smutne było aż do śmierci, a w ten sposób odstrasza cię od grzechu, tej zasadniczej przeszkody świętości. Ono pokazuje ci Serce, które ofiarowało się z miłości i zapala cię do podobnych ofiar, bez których nie można kroczyć ścieżką świętości. Wskazuje ci Serce, które biło jedynie dla ciebie, zmusza więc do tego, byś i ty oddał się całkowicie Chrystusowi przez prawdziwą świętość. Jakże więc głęboko uzasadnione to wezwanie: “Serce Jezusa, źródło życia i świętości!”
Nabożeństwo do Serca Jezusowego jest dla ciebie także wzorem chrześcijańskiej świętości. Albowiem Serce Jezusa żyło w ustawicznym zjednoczeniu z Bogiem - w nieznużonej gorliwości o chwałę Bożą - w delikatnej miłości względem dzieci ludzkości - tkwiło w fundamencie wszelkiej świętości, w pokorze - i pociągnęło wszystkich do siebie swoją nieprzezwyciężoną cichością. Słowem, jest ono przedziwnym odzwierciedleniem świętości.
Nabożeństwo do Serca Pana Jezusa zapala do świętości. Apostołka Serca Jezusowego, św. Małgorzata Maria Alacoque, zwykła była mawiać: “Nic tak nie wznosi duszy do świętości, jak nabożeństwo do Serca Jezusowego”. Spojrzyj tylko na wszystkich mężów ducha, na wybitniejsze postacie niewieście, na wszystkich świętych ostatnich stuleci, a przekonasz się, że wszyscy oni byli szczególniejszymi czcicielami Serca Jezusowego. Wszyscy bez wyjątku! I ze skutku wyciągaj wniosek o przyczynie.
Jeżeli więc myślisz poważnie o dążeniu do chrześcijańskiej doskonałości, w takim razie bez nabożeństwa do Serca Jezusowego nie możesz siej obejść.
Polecaj się także Bogurodzicy. Nazywamy ją matką Najświętszego Serca Jezusowego, gdyż uformowało się ono z jej krwi najczystszej, ona pierwsza je umiłowała, ona kochała je najgoręcej, ona też najbardziej upodobniła się do niego. Proś ją o prawdziwe i praktyczne nabożeństwo do tego Bożego Serca. “Wy zaś z weselem wodę czerpać będziecie ze zdrojów zbawienia” (Iz 12, 3).
“Jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19, 34).
Ponieważ jesteśmy jeszcze w oktawie uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa, dlatego rozważ dogłębnie historię tego nabożeństwa.
Wyrasta ono z Ewangelii. Zbawiciel wyraża je w następujących słowach: “Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11, 29). Następnie powiada ten sam Zbawca: “Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne” (Mt 15, 19). Jest to wskazówka, że także wszystko dobre, a więc jego dzieła miłości i miłosierdzia mają swe źródło w Sercu. Przez otwarcie boku Jezusowego na krzyżu, chciała Opatrzność wskazać na starte z miłości ku nam Serce Jezusa,
Cześć Bożego Serca rozwijała się już przed XVI w., ale tłumiła ją reformacja luterska. Następnie Pan powołał w XVII w. św. Marię Małgorzatę Alacoque i uczynił ją narzędziem swych planów. Przepaściste przeszkody stanęły jej w drodze. Nawet Kościół dopiero po upływie stulecia zatwierdził to nabożeństwo. Lecz ostatecznie musiało spełnić się to, co powiedział Pan do służebnicy swojej: “Zawładnę światem i dam się poznać mimo wszelkich przeciwieństw!”
Widzisz tu raz jeszcze, że wszystko, co wielkie w królestwie łaski, stoi pod znakiem krzyża i trzeba je walką zdobywać. Tak samo wszystko, co szlachetniejsze w małym królestwie twojej duszy! Zachowaj więc spokój w każdym uciśnieniu.
Staraj się o praktyczne nabożeństwo do Serca Jezusowego. Bądź na wzór Serca Jezusowego cichy przez cierpliwą miłość domowników. Bądź pokorny przez nieustanny bój z pychą i urojeniem, zwłaszcza w rzeczach wiary i religii. Niech wargi twoje często i ze zrozumieniem szepczą ten akt strzelisty: “Jezu cichy i Serca pokornego, uczyń serce moje według serca twego!”
“Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi” (Łk 15, 2).
Tak samo postępuje Zbawiciel także i dziś, a mianowicie w Najświętszym Sakramencie. Co za dobroć! Co za miłość! Któż zdoła ją pojąć?
W raju przestawał Bóg z człowiekiem; wiódł swój lud w przeprawie przez pustynię; mieszkał nawet wśród narodu wybranego. Tu zaś oddaje się ludziom! Wybornym pokarmem musiał być owoc z drzewa żywota i manna na pustyni i tajemniczy chleb Eliasza i cudownie rozmnożony chleb przez Zbawiciela dla rzesz, które szły za nim, W Eucharystii zaś sam Bóg oddaje się na pokarm!
Zwróć też uwagę na przedziwnie skromne zachowanie się Pana w Eucharystii. Ongiś na Synaju zjawił się on wśród grzmotów i błyskawic; w świątyni wzbroniony był przystęp w jego pobliże; na końcu świata przyjdzie w chwale i bożym majestacie. Tu zaś wśród nas mieszka on pod nikłymi postaciami chleba. W Starym Zakonie mieszkał tylko w jednej świątyni. Tu zaś znajdziesz go na tysiącach miejsc i jakże łatwo możesz go mieć wśród siebie! Nie zważa On wcale na stan, stanowisko, odzienie, przeszłość, ani na liczne wady duchowe. Jemu wystarcza serce wolne od ciężkiego grzechu.
Przypomnij sobie wstrząsające okoliczności, w jakich Boski Mistrz ustanowił Najświętszy Sakrament. W przeszłości widział On niewdzięczność swego narodu. Obecnie patrzy na trwożliwe zachowanie się swoich uczniów. W przyszłości czeka go w tym cudzie miłości tyle obojętności i tyle podłości. A jednak nie cofa się!
Niechże więc i tobie czerwone światełko wiecznej lampy przypomina żar miłości twego Mistrza w Eucharystii. Pocieszaj Jezusa w Najświętszym Sakramencie przez częste odwiedzanie go i częstą Komunię św. Wołaj często i coraz częściej wobec całego świata: “Chwała i dziękczynienie bądź w każdym momencie, Jezusowi w Przenajświętszym Boskim Sakramencie!”
“Jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19, 34).
Złącz się dziś z milionami, które dziękczynieniem, miłością i wynagrodzeniem składają hołd Sercu Odkupiciela. Cześć Serca Jezusowego jest nabożeństwem naszych czasów. Zatoczyło ono już kręgi po całym globie ziemskim i wydało wyborne owoce, zwłaszcza na polu życia wewnętrznego i ruchu eucharystycznego. “Palec to jest Boży!” (Wj 8, 19). Lecz nawet i bez tego Serce Zbawiciela zasługuje na szczególną cześć. Dlaczegoż to?
Serce Jezusa jest najszlachetniejszą częścią jego bosko-ludzkiego ciała, które jest także złączone z bóstwem. Jako relikwia byłaby bezwzględnie najcenniejszą ze wszystkich.
Serce Jezusa jest źródłem najświętszego życia, jakie kiedykolwiek było na ziemi. I to życia w pełnym tego słowa znaczeniu dla ciebie i dla mnie!
Serce Jezusa jest fontanną przenajdroższej krwi, jaka kiedykolwiek wytrysnęła. A została wylana za ciebie i za mnie i za odkupienie całego świata!
Serce Jezusa jest piecem ognistym miłości. Powszechnie mówi się o sercu jako o symbolu miłości, o jądrze miłości i nazywa się je centrum miłości. Gdy ktoś chce miłości innego, wtedy mówi: “Daj mi swoje serce!” Sam Bóg przywłaszczył sobie ten ludzki sposób mówienia. Żebrze on o całkowitą i bez zastrzeżeń miłość człowieka: “Daj mi swe serce!” (Prz 23, 26). Tak więc Serce Jezusa jest również ogniskiem tej szczególnej miłości, którą ciebie, mnie i wszystkich ludzi umiłował już w łonie Maryi - która tak przedziwnie płonęła dla ciebie i wszystkich w Betlejem, Egipcie, i Nazaret - która dla ciebie i dla wszystkich wynalazła eucharystyczną tajemnicę miłości - która dla ciebie i wszystkich wyzbywa się wszystkiego na krzyżu - którą ciebie i wszystkich ludzi miłuje nadal w niebie, “aby się wstawiać za nami” (Hbr 7, 25).
Zastanów się przez chwilkę nad tym. Oddaj się dziś całkowicie Sercu Jezusa. Błagaj serdecznie i z głębokim zrozumieniem: “Słodkie Serce Jezusa, proszę cię najgoręcej, spraw, niech cię kocham, kocham coraz więcej!”